20-029 ul. Marii Curie
Skłodowskiej 5
tel.081 532-25-21 tel./fax. 534 20 25
G. Bizet
"CARMEN"
12 lutego 2010 r. godz.
18.00
13 lutego 2010 r. godz. 18.00
14 lutego 2010 r. godz. 17.00
Teatr Muzyczny
Bilety: 45-60 zł.
powiększ
Libretto Carmen zostało oparte na noweli
Prospera Mérimée, pod tym samym tytułem.
Przygotowali je Henri Meilhac, który obmyślił
zasadniczą, fabularną konstrukcję dzieła i
Ludovic Halévy, opracowujący głównie arie i
duety. Po wprowadzeniu pewnych zmian,
udramatyzowaniu historii, powstało libretto
zawierające się w czterech aktach opery. Jednakże
główny sens noweli Mérimée został zachowany
- uwodzicielska Carmen podbija serca sierżanta
Don José, aby po niedługim czasie porzucić
kochanka. Zdradzony żołnierz z rozpaczy zabija
Cygankę.
Treść opery wydawała się bardzo nowatorska,
jak na czasy, w których powstała. Krytykowano
twórców za niemoralność. Nie podobała się
postać głównej bohaterki, która pod względem
charakterologicznym można by zakwalifikować
jako femme fatale. Kobietę wikłającą w sidła
namiętności każdego niemal mężczyznę. To właśnie
jej zmysłowe piękno, ukazane na scenie w
realistycznej konwencji, bulwersowało purytańską
widownię. Oburzano się również, iż fabuła
przedstawia świat niższych społecznych warstw.
Świat biedy, brudnych interesów, skażony nie
jednym przestępstwem i krzywdą. Trzeba bowiem
pamiętać, że królująca do tej pory opera
romantyczna, gustowała w odmiennej tematyce.
Publiczność była przyzwyczajona do innych
obrazów - mitologicznych scen, legend, wydarzeń
historycznych, świata arystokracji. Carmen
rujnowała dotychczasowe konwencje.
Problemy wynikające z braku akceptacji fabuły
towarzyszyły tej operze już od samego początku.
"Zaczęło się od tego, że dyrektor du Locle,
który sam zamówił kompozycję dla swego teatru,
nie chciał jej przyjąć, gdy już była gotowa.
Zakwestionował treść, określając ją jako
niemoralną, a przy tym zbytnio odbiegającą od
przyjętych zwyczajów Opéra Comique. Halévy,
pośredniczący w pertraktacjach, starał się go
przekonać, podkreślając moralne walory Micaeli,
komiczne sylwetki przemytników, sympatyczną
postać Eksamilla. Projektowano nawet stworzenie
nowego zakończenia, bez morderstwa, żeby Carmen
wróciła na uczciwą drogę.
3 marca 1875, w paryskiej Opéra Comique doszło
do premiery. Dzień ten okazał się porażką
dla twórców dzieła: Bizeta, Meilhacá, Halévyégo.
Pomimo wszystko, nie oznaczało to, jak zwykło
się uważać, totalnej klęski. "W rzeczywistości
jednak, tak źle bynajmniej nie było: I i II akt
przyjęto wcale gorąco i dopiero gdy dzieło
coraz bardziej zaczęło się oddalać od tego,
do czego przywykli paryżanie w Operze Komicznej,
aplauz stawał się słabszy, a końcowa reakcja
negatywna".
Niestety, potwierdziła się znana,
psychologiczna zasada "efektu świeżości".
To właśnie ostatnie sceny dzieła utkwiły
najmocniej w pamięci publiczności.
Potwierdzeniem tego mogą być słowa Halevy'ego,
z jego pamiętnika: po IV akcie, który był
przyjęty lodowato od początku do końca, nikt,
z wyjątkiem paru najbliższych przyjaciół, nie
spieszył złożyć gratulacji kompozytorowi.
Carmen przepadła.
Dzieło jednak nie zeszło z afisza i do czasu śmierci
kompozytora (trzy miesiące po premierze),
zaprezentowano je w Paryżu 33 razy. "Od Carmen
przez wszystkie sceny operowe świata, zmieniono
tylko nieco jej szatę: miejsce dawnych dialogów
zastąpiły recytatywy, do których skomponował
muzykę Ernest Guiraud."
Opera G. Bizeta cieszy się popularnością do
dnia dzisiejszego i należy do kanonu
najwybitniejszych dzieł teatralno - muzycznych.
Jej realizm nie szokuje publiczności, lecz
nadaje artystycznego smaku. Nie zwykła postać głównej
bohaterki tworzy wokół siebie aurę, której
ulegają widzowie na całym świecie.
Pozwólmy więc aby dzisiaj Carmen uwiodła i nas.
Kierownictwo muzyczne: Jacek
Boniecki Reżyseria i scenografia:
Waldemar Zawodziński Choreografia: Siergiej Najenko Kostiumy: Maria Balcerek Przygotowanie chóru: Zofia
Bernatowicz