reżyseria:
Łukasz Witt-Michałowski
występują:
Ewa Decówna, Andrzej
Golejewski, Danuta
Nagórna, Stefan Szmidt
scenografia: Jarosław
Koziara
kostiumy:
El Bruzda
"Pool (No
water)" - sztuka o
wieloznacznym, trudnym do
przetłumaczenia tytule
rozważa problem granicy,
poza którą uprawianie
twórczości artystycznej
staje się moralnym
nadużyciem. Bohaterowie
dramatu to awangardowi
artyści, performerzy,
którzy w swoich
instalacjach poruszają
się po ryzykownych
obszarach sztuki
body-art. Grupa przez
nich stworzona staje w
obliczu próby, kiedy
jedna z artystek zdobywa
międzynarodową sławę
i pieniądze tworząc
"obiekty" na
swoje wystawy z użyciem
odpadków medycznych
pozostałych po zmarłym
członku grupy. Tego typu
drastyczne szczegóły
nie służą jednak
zwykłemu epatowaniu, ale
łączą się w
wieloznaczną, pełną
zagadek, filozoficzną
przypowieść o
pierwiastku zła
tkwiącym w człowieku.
(...)"Performerzy
od siedmiu boleści"
Polska prapremiera
kontrowersyjnego
brytyjskiego dramaturga
Marka Ravenhilla o dosyć
zagadkowym tytule
"Pool (no
water)", czyli
basen bez wody, jest w
sumie krytyką współczesnych
trendów w sztuce, by
epatować, szokować i
skandalizować za wszelką
cenę. Nowo powstała w
Lublinie Scena Prapremier
lnVitro kierowana przez
Łukasza Witt-Michałowskiego
śmiało adaptuje do
polskiej rzeczywistości
dyskurs moralny, jaki
ogarnia bogatsze społeczeństwa
Zachodu. U nas takie ujęcie
problemu wydaje się
przedwczesne. Zbyt mocno
zachłysnęliśmy się
wolnością, aby zrozumieć,
że pewnych rzeczy (np.
pokazywania cierpienia,
ofiar, ran, dramatów
osobistych, intymnych
zachowań) w sztuce, w
mediach, a także w życiu
robić nie wypada. A może
teatr pokazujący
"performerów od
siedmiu boleści"
przyśpieszy dojrzewanie
polskiego twórcy?
Bronisław Tumiłowicz -
Przegląd
"Awangarda,
dziady!"
Niedawny guru teatralnego
brutalizmu Mark
Ravenhill, autor osławionego
"Shoping
&
Fucking",
melancholijnie złagodniał
i w nowym dramacie
opowiada o krachu
ideologii kontrkultury.
Reżyser sztuki idzie
jeszcze dalej. W
pierwszej scenie zgrabna
pielęgniarka wyciąga z
zakamarków słynnych
niegdyś, obecnie półżywych
członków performatywnej
grupy artystycznej. Czwórka
ździadziałych bohaterów
ledwo się rusza i ledwo
mówi, śniąc coraz
mroczniejsze sny o
dawnej, seksualnej
chwale, odwadze oraz
bezkompromisowości w
sztuce. Artyści emeryci
referują nam dzieje
ostatniego projektu:
wielotygodniowego
metodycznego
fotografowania
poturbowanego ciała ich
przyjaciółki, która
wskoczyła do pustego
basenu. Aktorzy
rozwieszają z tyłu
sceny kolorowe zdjęcia
twarzy zbitej na miazgę,
wyjmują z miniaturowego
basenu wypełniony
zgnilizną worek na zwłoki
i już wiemy, że
afirmacja rozpadu musi się
skończyć morderstwem,
czyli finalnym aktem
nowej sztuki. Witt-Michałowski
w głównych rolach
obsadził czwórkę
weteranów polskich scen,
wydobywając na plan
pierwszy temat starości.
W ich ustach słowa takie
jak
"pizda"
i
"chuj"
tracą swój wulgarny
charakter, zmieniają się
w okrzyki rozpaczy,
prawie poezję. Podobało
mi się, jak lubelscy
aktorzy odrzucają
sceniczne nawyki i
otwierają się na nową
konwencję. Starość
staje się tematem samym
w sobie i ten zabieg
ratuje w ostatecznym
rozrachunku dość
przewidywalny tekst
Ravenhilla.
Łukasz Drewniak -
Przekrój
Kiedy:
19:00
Gdzie:
Art Studio ACK UMCS
"Chatka Żaka",
ul. Radziszewskiego 16
Bilety:
10 pln (studenckie) i 20
pln - do kupienia w kasie
Centrum Kultury
Rezerwacja
biletów: tel.:
081 53 603 21
Kontakt:
tel.:
081 53 603 18
e-mail: centralny@ck.lublin.pl
|